puk puk

Autor: Dominik Stanisławski, Gatunek: Poezja, Dodano: 23 kwietnia 2014, 11:29:52

puk puk pukam do siebie i

nic

jestem grób

pod własnymi powiekami pogrzebałem was

kwitnące sady kobiety słodko-gorzkie sny bogów do świtu rozmowy i nawet ciebie jemiołuszko ciebie najbardziej

kochałem

puk puk dzyń dzyń dzwonię do siebie cisza

nic

nie tak miało być

nie tak

puk puk jestem waszym grobem

pod powiekami nasz świat ból

wstać i powiedzieć

wstałem

ale nie

nie potrafię odsunąć kamienia

puk puk jestem grób

gdy cię nie ma trzymam cię

za rękę pod powiekami

wolne ręce są puste trzymają nic

jesteś maleńka twoja ręka wzniesiona by

trzymać moją co trzyma i jest

trzymana

 

Komentarze (14)

  • Pod tym wierszem nie wypada mówić głośno i wystarczy jedno słowo: piękny

  • Bardzo dziękuję Pani Wando, ale mówić wypada...mnie jest trudno, ale jednak, czasem, coś wykrztuszę :)

  • Fajny. w/g mnie te 'trzymania' w końcówce nie trzymają estetyki odbioru wcześniejszych wersów. Atmosfera jest do końca.

  • Miałam na myśli, że trzeba zachować powagę i ograniczyć się jedynie do pełnej aprobaty.


  • Beatrix, trzymania są ważne, dzięki,że zajrzałaś.

  • Okienni, dzięki, że zajrzeliście, szkoda, że milcząco tak:))

  • Dominiku, chcesz, żebym napisała długi komentarz pod Twoim wierszem?
    P.S. Wiesz, że zmarł Różewicz?

  • Bardzo bym chciał, po to tu zaglądam, czasem, gdy chcę coś powiedzieć. Przed chwilą usłyszałem o Jego śmierci. I przypomniały mi się dwie fotografie. Różewicz lat 10, Różewicz lat 90. Mam je. Wstrząsające, gdyż - identyczne...ta sama twarz, ten sam los, początek i koniec. Cichy wielki człowiek, ... Im mniej tym więcej.

  • Spróbuję napisać kilka słów, chociaż mam wrażenia zbliżone do oceny p. Wandy.
    Jeśli chodzi o Różewicza - bardzo go cenię. Pamiętam, z jaką czułością przyglądałam się kopiom jego rękopisów. To było dobre doświadczenie - widzieć, jak pracował, myślał. A może - domyślać się, jak pracował, myślał. Widzieć, ile napisał, żeby później to skreślić. Patrzeć, co skreślił. Cieszyć się tym, co zostawił. I, że jest takie właśnie.




  • Dobrze, spróbuję.

    W Twoim wierszu najsmutniejsze wydały mi się słowa "pod własnymi powiekami pogrzebałem was/ kwitnące sady kobiety słodko-gorzkie sny bogów do świtu rozmowy i nawet ciebie jemiołuszko(...)".
    To "pod własnymi".
    Określenie "pod własnymi powiekami" kojarzy się z określeniem "własnymi rękami".
    Często można usłyszeć, jak ktoś, przepełniony dumą, mówi - "własnymi rękami to zbudowałem". (A nawet - "tymi ręcami":))
    U Ciebie podkreślenie "własnymi" oznacza zaskoczenie, zdziwienie, a może rozczarowanie. "Nie tak miało być". Nie do tego miały służyć moje (moje, moje własne) powieki. Nie miały zamykać, uśmiercać, niweczyć. One miały chronić i zabezpieczać. Po to je otwierałem, żeby ocalać. Bo to ja. Taki właśnie byłem i taki miałem zamiar. Tak chciałem żyć. Myślałem - będę kochał, przechowywał, trzymał. A jest nic? Grób? I to pusty? Czy to ja jestem grobem? "Nie tak miało być".
    "puk puk pukam do siebie i
    nic"
    Pukam do drzwi kamienia?...
    Byłem kwitnącymi sadami, kobietami, słodko-gorzkimi snami bogów, rozmowami do świtu, a nawet... jemiołuszką! Kochałem to. Najmniejsze piękno kochałem. I byłem tym, co kochałem...
    Jemiołuszko, a może kobieto, a może nadziejo, a może siło, a może wolności moja - trzymałem was wszystkie za rękę. A teraz pod powiekami nie ma nic? Nie ma was? Nie ma ciebie? "Gdy cię nie ma trzymam cię/ za rękę pod powiekami". Powieka. Wieko. Czy to mówi pusty grób? A właściwie jaki grób? Grób JUŻ pusty, czyli powłoka cielesna, resztka człowieka, w którym zgasła miłość? Czy ten grób JESZCZE pusty, w którym dopiero będzie złożone ciało? Czy to śmierć wyciąga malutką rączkę? Czy to dlatego człowiek jeszcze jest, bo trzyma go przy życiu to... "niedotknięcie"?
    A może jednak wiara i nadzieja. Może resztka miłości. Tylko taka malutka. I jest "maleńka twoja ręka wzniesiona by/ trzymać moją".
    Coś się dzieje pod powiekami. Coś jest. Bo jednak jestem. Bo piszę ten wiersz. Jestem, bo... jestem trzymany. Przez śmierć? Przez miłość? Czy możliwe, że jedna mnie prawie dotyka, bo druga już prawie nie? Czy jestem, bo jestem trzymany przez niedotknięcie miłości i niedotknięcie śmierci? Przez nic?

    Trudno pisać o tym, co się myśli, zastanawiając się nad tym wierszem. Na pewno można spróbować go zinterpretować (takiej próby się podjęłam) i na pewno można polec, próbując (bo właśnie poległam). Ale dobrze, że taki wiersz zapukał także do mnie. Dzięki, Dominiku.

  • To ja dziękuję, dlatego warto. Właśnie dla takich śladów, tropów, myśli.
    Kto wie, co cenniejsze...:))

  • trzymam nie tylko kciuki hi hi hi...świetny wiersz,kiedy się wydasz Dominiku?

  • Za kogo?? Dzięki ze zajrzalas.

  • :)))

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się