kot mrok lub wiewiórka w lesie

Autor: Dominik Stanisławski, Gatunek: Poezja, Dodano: 16 maja 2016, 11:27:50

zdarza się nagle

jak mrok na schodach kot lub

wiewiórka w lesie co skacze w górę

 

w przeddzień siebie

 

w obraz w którym wszystko czeka

gdzie czas na wszystko i wszystko w swoim

czasie

 

jest czas jeszcze

mówisz

powoli oddychasz

na wszystko co było

w głębi jaskiń ognia języka

wyrwanych wyzwań

 

czas jeszcze

oddychasz

ukołysz skołatane serce

 

to znaczy kota wiewiórkę i schody

kromkę bez masła ale z dżemem

uderzenie skrzydła skargę rudowłosej

nocy ukołysz

 

gdy płetwy biją o powierzchnię

wody lecz w górze jest

wszystko i popatrz

jak

 

błyszczą wytarte słowa

 

Komentarze (23)

  • wolę wiewiórkę w lesie

  • bardzo dobrze jest

  • Właśnie o to chodzi, że nie wytarte, że zaskakujące i nieprzewidywalne

  • galeria, też - wolę.
    Jan Poręba - będzie lepiej;)

  • Wando, właśnie:
    to wszystko, co nie ma imienia, nazywa się już na tyle sposobów...

  • valeria, oczywiście. Klawiatura przeklęta ;)

  • w przeddzień siebie - nasze reakcje występują zanim je zaplanujemy, tak wyczytałam rano - u Gazzaniga, wybitnego psychologa eksperymentalnego - pisał o uskakiwaniu w trawę, przed wężami, chociaż okazywało się, że trawą poruszał wiatr, - szeleścił wiatr - powód reakcji istniał, albo nie.
    Tłumaczy też bardzo ciekawie naszą interpretację, w lewej półkuli:), tego, co nastąpiło - prawa, jak się wkurza stawia lewą do pionu (:)) - ale, co najważniejsze dodaje, że właściwie na to tłumaczenie szkoda czasu.


    gdy płetwy biją o powierzchnię
    wody lecz w górze jest
    wszystko i popatrz
    jak
    jest...

  • Dominik
    - piszesz ekstra, ale bardzo postarałeś się o to, że od czasu Twoich klonowych powołań do brużdżenia nie umiem już czytać Twoich tekstów bez obarczeń. Może popełniasz jedyne w swoim rodzaju utwory, może dotrzesz na sam szczyt, może, niech tak się stanie, ale chcę żebyś miał świadomość tego, że bez jednego czytelnika, to w zasadzie nic takiego, bo nie jestem kimś na tyle ważnym, abyś musiał się przejmować, ale chcę Ci napisać, abyś wiedział i musiał z tym żyć, tak jak muszę żyć ze świadomością, że była taka postać powołana przez Ciebie i wykasowała mnie do zera, ot tak, a teraz piszesz utwory, piękne, jak to u Ciebie, w Twoim stylu.
    ...

  • Beata,
    Chciałem, by wytarte słowa - może zabłysły, bo to, co nie ma imienia, nazywa się już na tyle sposobów, a nie ma na To słowa, na To, co zdarza się nagle - co jest? Okrzyk, zmrużenie oczu, cisza...

    W przeddzień siebie -
    Boimy się? Co potem? Po śmierci? Nie potrafię sobie tego wyobrazić? Może, a może trochę potrafię; niektórym pomocna wiara.
    Ale jak z Przeddzień? Jak możliwy był świat beze mnie... Beze mnie?

    Ja, jak zwykle - z telefonu, i bez biblioteki, ale chyba Nabokov, w "tamtych brzegach" - opisuje historię dziewczynki, która panicznie bała się fotografii, sprzed jej urodzenia - na której pokój, wózek dziecinny , pusty, czyli obraz, w którym wszystko czeka...
    Przeddzień. Bez.
    Dziewczynka umarła, w wieku około 10 lat, nie umiejąc sobie z tym obrazem poradzić. Dlaczego? Wtedy lekarze byli jeszcze bardziej szczerzy, i suka-nauka, nie wypełniała ich image... Odpowiedź: ze strachu. Umarła ze strachu, nie mogąc pojąć ani oswoić czasu "przed".
    Na nic wytarte słowa...

  • Elm,
    Akurat Ty jesteś ważna, jako czytelnik i komentator, dla mnie. O czym wiesz.
    Postulowałaś, nie raz, i słusznie - żeby pod tekstami mówić o tekstach.

    Klonowe powołania ja widzę zupełnie na odwrót, i na pewno bez misji zrobienia Tobie przykrości najmniejszej.

    Piszę mało i rzadko, z różnych powodów. Zamieszczam tu, bo nigdzie indziej. Nic się od paru lat nie zmienia, i nie zmieniam; czyli nie wszedłem na żadną drogę prowadzącą - jak piszesz - może, gdzieś.

    Dziękuję, że przeczytałaś, i doceniłaś.

  • Dominik
    Gdybyś przejął się chociaż odrobinę moimi postulatami, to nie odstawiłbyś cyrku jako czipendejs Brygida Mech-Puszczańska.
    Teraz chcesz pamiętać o tym, żeby pod tekstami mówić o tekstach?
    Bo teraz chcesz wygodnie, chcesz aby pod Twoim wierszem ludzie o wierszu tylko, ale jeszcze kilka dni temu dyskutowałeś pod tekstami nie o tekstach, więc wybacz, jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

    No właśnie, dla Ciebie nic się zmienia, a jak zaczyna się zmieniać dla innych, to wskakujesz w stanik i stringi, zakładasz szpilki i jazda panie gazda od tekstu do tekstu byle wszystkim tak nie zmieniło się, jak nie zmienia się Tobie.
    Bo niby czym Ty, Dominik, ryzykujesz jak tak polatasz sobie jako babsko z jęzorem?
    Niczym.
    Nie ryzykujesz nazwiska, kasy nie wykładasz, nie dźwigasz pudeł z wydanymi książkami, nie organizujesz czytania utworów z wydanych książek, nie boli Cię od dźwigania, nie pocisz się, bo niby przy czym pociła się Dominik Puszczańska, żadnych strat, same zyski z rozwałki, same satysfakcje, że jak Dominikowi-Puszczańkiej nie zmienia się to i innym nie zmieni się, albo przynajmniej pójdzie jak po grudzie.

    A jasne, jasne, mam uwierzyć, że "misja" czipendejsa Brygida była tak zakrojona, aby broń Boże nikomu nie zrobić mi przykrości. Dobrze powiedziane - misja.


  • Errata:
    "A jasne, jasne, mam uwierzyć, że "misja" czipendejsa Brygida była tak zakrojona, aby broń Boże nikomu nie zrobić przykrości."

  • Podniosłeś czyjś wiersz i zadałeś sobie trud, by był przeczytany odbiorcom przez aktora?
    Zająłeś się czyimś rysunkiem tak, by pomóc rysownikowi poprawić błędy w sztuce, a potem utrwalić jego rysunek w książce, aby inni mogli obejrzeć, mieli świadomość, iż istnieją autorzy niszowi?

  • Bajzel, jakie narobiłeś nie kosztował Cię nic, włos z głowy Ci nie spadł.
    Dlatego chcę żebyś wiedział, żebyś miał tego świadomość, że ten bajzel jakiego narobił czipendejs Dominik-Brygida innych jednak kosztował, że niósł im realne skutki.

  • Brygidki kochanej nie podziwiamy już od wielu tygodni, a nie kilku dni;)

    Nie mam pojęcia, o jakich pudłach i dźwiganiach i czytaniach oraz aktorach mówisz, ani o jakim poprawianiu rysunków i umieszczaniu w książkach.
    To nawet ciekawe, ale nie dotyczy.

  • Tak, tak - teraz podziwiamy "mrok"!
    Podziwiam Dominika-cynika, naprawdę. W takich wypadkach pisze się: nigdy bym nie przypuszczała, że możesz być takim cynikiem. Nie napiszę Ci tak, bo w ślad za tym człowiek przyznaje się do swojej naiwności, jak do czegoś głupiego, jak do gorszego postrzegania, a ja nie uważam, by w postrzeganiu ludzi jako wrażliwych było coś gorszego, głupiego. Cenię tamtego Dominika, sprzed "Brygidki", którego postrzegałam jako wrażliwego autora wierszy. Teraz po prostu wiem, że wiersze o wrażliwości pisze cynik.

  • Ok. Wiedza daje jako- taką pewność i oparcie. Także nazywanie.
    Także świadomość, Elm, że jest rzeczą dość zwyczajną mylić się, błądzić.
    To tyle chyba, pozdrawiam.

  • oho - teraz uderzasz w ton wymuszenia, że błądzić, że ludzkie jest ludzkie błądzenie
    ale ja śmiem wątpić w Twoje intencje
    miałeś dość czasu, by niektóre błędy naprawić
    i co wówczas pisałeś?
    swoje i po swojemu, swoje i po swojemu rozciągnięte w czasie, a widzisz czas to taki okres na zastanowienie, na zatrzymanie się i chęć zobaczenia błędu

    tylko, że Ty, Dominik, piszesz wtedy popisowe zdania, popisowe wyrażenia:
    "już, już, już"
    albo
    "Brygidki kochanej nie podziwiamy już"
    czy
    "obłość"
    i tak to Ci jakoś leci
    w oparciu o wiedzę i swoją pewność

    bywaj, Dominik
    Elm

  • Bywaj, bywaj. Możesz się mylić, też ;)

  • Dominik, takich sytuacji ,,psychologicznych'' jest mnóstwo. W pewnym sensie pomaga ,,nazwanie'', ale to jest ciekawe, to, o co pytasz. Nie mam teraz czasu, ale spróbuję mocniej pogrzebać w temacie, może w sobotę i wrócić.

  • Elm- ktoś coś? Proszę bardzo.

  • Nie jesteś cynikiem. Poniosło mnie.
    Przepraszam.

  • oki

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się